wtorek, 7 czerwca 2016

Jak to robią single?

Na tapetę trafia kolejny film, w którym główną rolę odgrywa Dakota Johnson. No cóż, tak bywa! Najnowszy film Christiana Dittera, autora "Love Rosie", jest jak spotkanie z najlepszymi przyjaciółkami - pod warunkiem, że przyjaźnisz się z Lindsay Lohan, Paris Hilton i Britney Spears i też jesteś średnio rozgarnięta. Będzie ciężko. Będą tańce, nuda, alkohol, gadki o życiu, oklepane teksty, chwile refleksji i dużo momentów, kiedy nie będziesz do końca wiedzieć czy to czas na śmiech czy zażenowanie.

  

Główną bohaterkę filmu, Alice (Alice? Who the F is Alice?!), poznajemy, kiedy postanawia zrobić sobie przerwę w swoim czteroletnim związku z nudnym jak flaki z olejem Joshem. Właśnie do niej dotarło, że jeszcze nigdy nie była sama (Brawo Yeti). Teraz Alice chce się dowiedzieć, czego naprawdę pragnie. Ciekawi ją, jak wygląda życie, gdy nie jest się od nikogo zależnym. Na swoje szczęście poznaje w nowej pracy idealną osobę, która oprowadzi ją po tym nieznanym dotąd świecie. 
Postać granej przez Rebel Wilson koleżanki to prawdziwa aktorska zagadka. Momentami jest naprawdę super, a chwilami zastanawiasz się po prostu „dlaczego?”. Genialna Australijka o rozbrajającym vis comica skrępowana tak słabym scenariuszem. Nie będę podsumowywała o czym jest ten film i jakie problemy porusza ale nie dlatego, żeby nie psuć wam zabawy, ale dlatego że po prostu nie warto.


Nie ma co udawać: to film skierowany głównie do dziewczyn. Może wśród niektórych znajdzie zwolenniczki. Po seansie, obraz skłonił mnie jednak do jakiejś refleksji. Brzmiała ona: Kto zwróci mi te zmarowane 2h z życia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz